4 grudnia 2016

Drobne przyjemności...

   O tym, że diabeł tkwi w szczegółach wiemy wszyscy. Zarówno w przyjemnych, jak i tych trochę mniej. 
   Wolę skupić się na przyjemnościach, właśnie tych małych, drobnych, które nie zawsze są dla nas zauważalne albo inaczej, nie zawsze je widzimy, bo pędzimy. Jesteśmy zabiegani, nie zawsze,           a raczej nigdy nie widzimy życzliwości innego człowieka. Nie zwracamy uwagi na takie maleńkie przyjemności. 
    Nie sposób obdarować drugiego człowieka mieszkaniem, samochodem albo kobietę drogą i bogatą biżuterią. To niestety umie każdy, jeżeli tylko ma pieniądze. Sztuka tkwi w maleńkich rzeczach, które dajemy. 
   Cudownym gestem jest, gdy mężczyzna obdaruje kobietę drobiazgiem bez okazji, chociażby bukietem kwiatów albo chociaż małym kwiatkiem zerwanym w ogrodzie; gdy podarujemy uśmiech drugiemu, zupełnie napotkanemu człowiekowi na ulicy. Uwierzcie albo nie, ale zrobi mu się bardzo przyjemnie i ciepło na sercu. A może zmienimy mu tym jednych uśmiechem, jedną życzliwością albo dobrym słowem samopoczucie na resztę dnia...? 
   Miło, gdy możemy pokazać coś pierw tylko jednej, jedynej osobie, zanim pokażemy to reszcie świata. 
   Nie bójmy się tego robić. Świat, tak strasznie gna do przodu, że na ogół nie widzimy nic, prócz własnego JA. Nie zbaczamy na potrzeby innych, nie interesuje nas nic innego, tylko jak najszybsze załatwienie swoich spraw. Proponuję przystanąć na chwilę i z dystansem spojrzeć na otaczający nas świat, na ludzi. Wystarczy uśmiechnąć się do pani na poczcie, do kasjerki w sklepie, a na pewno dzień jej się lekko poprawi od tych wszystkich nieprzyjemnych klientów, którzy wiecznie narzekają   i marudzą.. 
   Pamiętajcie, diabeł tkwi w szczegółach. Więc dawajmy te drobiazgi innym, bliskim lub nie, osobom. Może jestem optymistką, ale wierzę w takie przyjemności ;)

Di :)