2 czerwca 2017

Miłość

Zawsze wychodziłam z założenia, że wszystko co czynimy, dobro i zło, zawsze do nas jakoś wraca. No cóż, karma wraca, jak to się zwykło mówić :) I coś w tym jest.

Rzadko jestem wredna, ale jak ktoś już porządnie naciśnie na odcisk, to jednak trzeba. Wtedy faktycznie karma wraca, ale już do tego co nas sprowokował.

Wolę jednak obdarzać miłością, sympatią, uśmiechem, dobrym słowem i pozytywnym myśleniem. Staram się dzielić tym co mam najlepsze do zaoferowania drugiemu człowiekowi, całą tą dobroć i ciepło.

Pewnie jestem naiwna, bo dzisiejszy świat jest pełen nienawiści, zawiści, kopania pod drugim dołków, znęcania psychicznego i fałszu oraz wspinania się po trupach do celu.
Ale w coś trzeba wierzyć! Ja wierzę, że wszędzie trzeba szukać pozytywów :)

Mimo mojej naiwności dostrzegam, że wiele dobra do mnie wraca, dzięki chociażby uśmiechowi ;)

I pamiętajcie, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko jest po coś. Po to żeby może nas sprawdzić... 
Zastanawiam się nad chorobą, jaki był ukryty cel zsyłając mi ją ponownie, ale ja się tego dowiem ;))