Przejdź do głównej zawartości

Posty

Idzie "rak" nieborak....

Powiem Wam, że od poprzedniego posta nic się raczej nie zmieniło...  Nadal biegam po lekarzach i końca nie widać..  Czuję się różnie. Obecnie jestem przeziębiona...  idzie się załamać. Muszę się wykurować, bo mnie nie wezmą na przeszczep.. Trzeba być idealnie zdrowym, a jak być zdrowym, skoro trzeba co chwilę z domu wychodzić, bo lekarzy się załatwia??? Wchodzę w skupiska ludków i zbieram zarazki. Tu ktoś na mnie parsknie, kaszlnie, kichnie... Czy nie mogą, jak normalni ludzi po prostu się uśmiechnąć, tylko od razu zarazki sprzedają?  Pozdro

Idzie "rak" nieborak....

Hejo.  Czuję się znośnie.  Sił nie ma, ale to norma, chyba się zaczynam do tego przyzwyczajać. Obecnie siedzę w domu i latam po lekarzach. Przed przeszczepem mam do zrobienia stertę badań. Wszystko musi być idealnie, aby do niego przystąpić.  Denerwuje mnie tylko fakt, że znowu nie miałam wakacji... W ogóle nie odczułam, że było lato będąc cały czas w zamknięciu. Tak więc zazdroszczę Wam ludziska, że mogliście wyjechać, odpocząć i podelektować się piękna pogodą. Buziaki Di

Idzie "rak" nieborak....

Witajcie, a może witojcie?  Chcę się Wam pochwalić, że zebrałam potrzebną ilość komórek macierzystych na przeszczep. Ale zacznijmy od początku... Teraz odbyła się teoretycznie ostatnia chemia przed przeszczepem. 2 tyg siedzenia na oddziale, po czym zostałam przetransportowana na bardziej sterylny i zamknięty blok B oddziału hematologii. No tam się można poczuć jak w więzieniu. Wyjść na korytarz nie wolno, okien otworzyć nie wolno, pokoje dwuosobowe. Dobrze, że jeść wolno. Któregoś dnia szybka akcja, odrywają mnie od śniadania i szybko na blok operacyjny, żeby założyć wklucie. Mam już jedno, ale zwykłe centralne, a to jest grube, specjalne do poboru komórek. No i teraz gdzie je zamontować??? Lekarz wymyślił pachwina, ale zdziwił się jak na USG nie pokazało mu żył. Więc została szyja. Gruby wężyk w szyi. No cóż lepiej w szyi niż... Później jazda na RTG, żeby zobaczyć czy dobrze założone. Następnie lekarz przyleciał na oddział i mówi, że mam z nim iść do zabiegowego, bo trzeba...

Idzie "rak" nieborak....

Kochani, apeluję. Są wakacje i o krew bardzo ciężko. Jeżeli możecie, to oddawajcie ją. A jeżeli chcecie pomóc bardziej, to oddając krew, możecie zadedykować ją konkretnie mojej osobie. Mam grupę B- Jest to dość rzadka grupa. Jeżeli nie teraz, to przyda się w okresie przeszczepu, gdzie płytki krwi i sama krew będą bardzo spadać. Z góry dziękuję w imieniu potrzebujących, jak i swoim.

Taki nastrój w szpitalu :)

Idzie "rak" nieborak....

Dla wszystkich zainteresowanych, jak wygląda leczenie teraz w porównaniu z tym, co było poprzednio. Za pierwszym podejściem było 12 chemii i miesiąc radioterapii. Wtedy było to ciężkim przeżyciem i wielkim obciążeniem dla organizmu. Drugi etap leczenia jest zdecydowanie jeszcze gorszy niż poprzedni. Mimo że chemii jest mniej, ale jest ona dużo mocniejsza, dłużej trwa samo podanie i dochodzenie po każdej do pełni sił jest niemożliwością. Tym bardziej, że będzie jeszcze gorze j, gdyż chemia przed przeszczepem jest mega silna. Przecież musi zabić (wypalić) cały mój szpik, aby można było zasiać nowe, świeża komórki. Wszyscy, którzy ubolewają nad tym, że mając przepustki i siedząc w domu nie spotykam się z Wami, nie dojeżdżam na kawę, nie przyjeżdżam do Firmy tak, jak poprzednio w odwiedziny czy po prostu nie chcę się z nikim widzieć i czasami mam ochotę zaszyć się najlepiej w czterech ścianach, to tylko dlatego, że nie mam siły. To leczenie tak okropnie mnie męczy, że nie mam siły wyjś...

Idzie "rak" nieborak....

Kochani, Wieczorem dnia wczorajszego... Zostałam przeniesiona na kolejny oddział w celu dalszego leczenia. Zdecydowanie jest to coś innego niż normalny oddział szpitala. Izolatka (dwuosobowa), sterylnie, zero wychodzenia!  Ale.. Będzie dobrze! Powiem, że nawet jedzenie lepsze niż na oddziałach. Moja sąsiadka z pokoju śmieje się, że jak turnus rehabilitacyjny, tylko na świat patrzymy przez szybę.