Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą chłoniak

Z życia wzięte, czyli idzie rak, nieborak...

Witajcie Kochani po długiej przerwie! Dawno się do Was nie odzywałam i powiem Wam, że nawet nie mam na to żadnego usprawiedliwienia. Mea culpa. Przychodzę do Was z tematem suplementacji podczas leczenia onkologicznego. Jak wiecie chorowałam na raka, więc ten temat jest mi bardzo bliski. Wiele osób znajomych, rodziny czy innych pacjentów udziela sobie rad w sprawach leczenia, diet i suplementacji. Niestety nauka na ten temat wygląda trochę inaczej. Każdy chce w tym okresie prowadzić bardzo zdrowy tryb życia. Każdy coś przeczytał, usłyszał, ale obejrzał jakiś „mądry” film (na ogół w internecie). Prawda jest jednak zupełnie inna… Lecząc się przez długi okres czasu, nieraz słyszałam, że witamina C działa cuda. Wiele osób chodziło na wlewy dożylne. Wiele osób też sprowadzało tę dobroczynną witaminę z zagranicy, żeby przyjmować duże jej dawki. Pamiętam, jak mnie sporo osób do niej przekonywało. Niestety mit witaminy C bardzo mocno krąży po oddziałach onkologicznych. Nies...

Idzie "rak" nieborak....

Cześć Kochani, cóż tam u mnie nowego? Niedawno miałam sprawdzającego PETa i wszystko jest dobrze :) W końcu pokonałam gadzinę ;) Wróciłam do pracy, zmieniłam pracę i to wszystko w zaledwie miesiąc po zakończonym zwolnieniu. Jestem mega zadowolona z nowej pracy i życzę tego samego każdemu :) Aby z uśmiechem wstawał co rano i jechał do cudownych ludzi. A na czym polega badanie PET? Niestety trzeba na niego przeznaczyć dzień wolny, gdyż trwa kilka godzin. Pierw pielęgniarka robi z nami wywiad o alergiach, przebytych chorobach, operacjach i lekach, jakie przyjmujemy. Później mierzy ciśnienie, poziom cukru we krwi i zakłada wenflon, aby następnie podać izotop. Dodatkowo musimy mieć butelkę wody niegazowanej, bo izotop jest jeszcze w niej rozcieńczany. Następnie idziemy do pokoju, gdzie przez godzinę leżymy i powoli wypijamy ten litr.... Jako ciekawostkę powiem, że izotop smakuje anyżkiem ;) Gdy upłynie nudna godzina, idziemy na badanie. Trwa ono mniej wi...

Idzie "rak" nieborak....

Powiem Wam, że od poprzedniego posta nic się raczej nie zmieniło...  Nadal biegam po lekarzach i końca nie widać..  Czuję się różnie. Obecnie jestem przeziębiona...  idzie się załamać. Muszę się wykurować, bo mnie nie wezmą na przeszczep.. Trzeba być idealnie zdrowym, a jak być zdrowym, skoro trzeba co chwilę z domu wychodzić, bo lekarzy się załatwia??? Wchodzę w skupiska ludków i zbieram zarazki. Tu ktoś na mnie parsknie, kaszlnie, kichnie... Czy nie mogą, jak normalni ludzi po prostu się uśmiechnąć, tylko od razu zarazki sprzedają?  Pozdro

Idzie "rak" nieborak....

Hejo.  Czuję się znośnie.  Sił nie ma, ale to norma, chyba się zaczynam do tego przyzwyczajać. Obecnie siedzę w domu i latam po lekarzach. Przed przeszczepem mam do zrobienia stertę badań. Wszystko musi być idealnie, aby do niego przystąpić.  Denerwuje mnie tylko fakt, że znowu nie miałam wakacji... W ogóle nie odczułam, że było lato będąc cały czas w zamknięciu. Tak więc zazdroszczę Wam ludziska, że mogliście wyjechać, odpocząć i podelektować się piękna pogodą. Buziaki Di

Idzie "rak" nieborak....

Witajcie, a może witojcie?  Chcę się Wam pochwalić, że zebrałam potrzebną ilość komórek macierzystych na przeszczep. Ale zacznijmy od początku... Teraz odbyła się teoretycznie ostatnia chemia przed przeszczepem. 2 tyg siedzenia na oddziale, po czym zostałam przetransportowana na bardziej sterylny i zamknięty blok B oddziału hematologii. No tam się można poczuć jak w więzieniu. Wyjść na korytarz nie wolno, okien otworzyć nie wolno, pokoje dwuosobowe. Dobrze, że jeść wolno. Któregoś dnia szybka akcja, odrywają mnie od śniadania i szybko na blok operacyjny, żeby założyć wklucie. Mam już jedno, ale zwykłe centralne, a to jest grube, specjalne do poboru komórek. No i teraz gdzie je zamontować??? Lekarz wymyślił pachwina, ale zdziwił się jak na USG nie pokazało mu żył. Więc została szyja. Gruby wężyk w szyi. No cóż lepiej w szyi niż... Później jazda na RTG, żeby zobaczyć czy dobrze założone. Następnie lekarz przyleciał na oddział i mówi, że mam z nim iść do zabiegowego, bo trzeba...

Idzie "rak" nieborak....

Kochani, apeluję. Są wakacje i o krew bardzo ciężko. Jeżeli możecie, to oddawajcie ją. A jeżeli chcecie pomóc bardziej, to oddając krew, możecie zadedykować ją konkretnie mojej osobie. Mam grupę B- Jest to dość rzadka grupa. Jeżeli nie teraz, to przyda się w okresie przeszczepu, gdzie płytki krwi i sama krew będą bardzo spadać. Z góry dziękuję w imieniu potrzebujących, jak i swoim.

Idzie "rak" nieborak....

Dla wszystkich zainteresowanych, jak wygląda leczenie teraz w porównaniu z tym, co było poprzednio. Za pierwszym podejściem było 12 chemii i miesiąc radioterapii. Wtedy było to ciężkim przeżyciem i wielkim obciążeniem dla organizmu. Drugi etap leczenia jest zdecydowanie jeszcze gorszy niż poprzedni. Mimo że chemii jest mniej, ale jest ona dużo mocniejsza, dłużej trwa samo podanie i dochodzenie po każdej do pełni sił jest niemożliwością. Tym bardziej, że będzie jeszcze gorze j, gdyż chemia przed przeszczepem jest mega silna. Przecież musi zabić (wypalić) cały mój szpik, aby można było zasiać nowe, świeża komórki. Wszyscy, którzy ubolewają nad tym, że mając przepustki i siedząc w domu nie spotykam się z Wami, nie dojeżdżam na kawę, nie przyjeżdżam do Firmy tak, jak poprzednio w odwiedziny czy po prostu nie chcę się z nikim widzieć i czasami mam ochotę zaszyć się najlepiej w czterech ścianach, to tylko dlatego, że nie mam siły. To leczenie tak okropnie mnie męczy, że nie mam siły wyjś...

Idzie "rak" nieborak....

Kochani, Wieczorem dnia wczorajszego... Zostałam przeniesiona na kolejny oddział w celu dalszego leczenia. Zdecydowanie jest to coś innego niż normalny oddział szpitala. Izolatka (dwuosobowa), sterylnie, zero wychodzenia!  Ale.. Będzie dobrze! Powiem, że nawet jedzenie lepsze niż na oddziałach. Moja sąsiadka z pokoju śmieje się, że jak turnus rehabilitacyjny, tylko na świat patrzymy przez szybę.

Idzie "rak" nieborak....

Powiem Wam tak: coraz mniej włosów, rzęsów i brwiów, a coraz więcej głupoty w głowie, aż chce się napisać we łbie. czasem słońce, czasem deszcz i głupio jest. jutro chemia tra la la, później zdychania przez tydzień.  To tyle w prognozach.

Idzie "rak" nieborak....

Kogo witam, kogo goszczę? Obecnie przebywam na izolatce.. spoko, tylko dlatego, że nie ma miejsc na sali, ale możliwe, że tu zostanę, jak nie będzie dramatycznego przypadku. Osobiście mnie tu dobrze. Cisza, spokój, nikt nie chrapie, nie marudzi, nie gada o pierdołach, jestem sama więc na sali chłodniej Ciężko było mi się tylko pożegnać z tą przerwą, jaką obecnie miałam, bo 2tyg to zbyt krótko pomiędzy takimi długimi pobytami... W dodatku, teraz praktycznie na miesiąc do szpitala.. Cieszę się, że chociaż mam koleżanki i cudowne pielęgniarki na oddziale. Takich kobitek, to ze świecą szukać, jak trafiać do szpitala, to tylko na hematologie do Kopernika.

Idzie "rak" nieborak....

W końcu dotarłam do domu! Jakie było moje szczęście, kiedy mi powiedzieli, że wychodzę do domu :) Po praktycznie 3 tygodniach zawitałam w moich czterech ścianach. Nie na długo niestety, bo przepustkę dostałam na ok 2 tyg., ale zawsze! Jak na razie nie ma co myśleć o szpitalu i obecnie mam psychiczny relaks ;)

Idzie "rak" nieborak....

Coś tym razem długo i mozolnie wyjście do żywych przebiega. 2 tyg minęły, a mnie się wyniki nie poprawiają. Zamiast szybować ku górze, żebym mogła wrócić do domu, to spadają coraz niżej... Ja chcę do domu! Lekka aktualizacja: dzisiaj przetoczą mi płytki, bo tak spadają...jeżeli dojadą, bo jak nie, to jutro dopiero.... Rzadką mam grupę krwi i płytki muszą sprowadzać. P.S. Płytki dotarły po 1,5 dnia. Niestety musiały być sprowadzane chyba z Kielc, bo nigdzie ich dla mnie nie było.

Idzie "rak" nieborak....

Weekend dobiega końca.  Powoli ludzie wracają do miasta.  Mimo, że jest okres urlopów i wyjazdów w nieznane, od jutra na ulicach będzie gwar, a szpital znów zatętni życiem.  Niestety, pomimo pięknej pory roku, chorych nie brakuje i juz z rana pierwsze osoby zawitają przed rejestrację z kwitkiem w ręku z dopiskiem "weźcie mnie".  Pamiętajmy, że skierowanie a otrzymanie łóżka, to dwie różne rzeczy. Sama musiałam czekać na liście rezerwowej. Jak na razie słońce jeszcze w pełni, więc życzę Wam udanego i przyjemnego wieczoru.

Idzie "rak" nieborak....

Moi Drodzy, Nastało to, czego nikt chyba nie lubi, stawiłam się w szpitalu, jak grzeczna dziewczynka. To co dobre, szybko się kończy. Laba również.  Dzisiaj jeszcze na spokojnie, tylko lekkie badania. Jutro już troszkę poważniej, bo założą mi wkłucie centralne, ale najlepsza jazda zacznie się od środy.  Po całym długim dwutygodniowym pobycie, chyba będę musiała trafić na odwyk przez ilość podawanych mi płynów.

Idzie "rak" nieborak....

Kochani,  Ktoś mi dzisiaj przypomniał i mnie lekko upomniał, że dawno mnie tu nie było. Faktycznie, nic ostatnio nie pisałam co u mnie, może dlatego, że siedzenie w domu, to jest mega nudny czas :) ;)  Miałam iść na kolejną chemię, ale niestety, jak odwiedziłam szpital ze skierowaniem w ręku, tak szybko z niego uciekłam. Lekarze stwierdzili, że mnie "nie chcą", ponieważ dostałam półpasiec...  Jak nie urok, to..przemarsz wojska. Dostałam jakiś silny antybiotyk i cały cza s siedzę w domu, ale chyba magiczny, bo przez 1,5 tyg wszystko przeszło. Ja wiem, że nie chcę kolejnych wlewów, ale żeby sobie od razu półpasiec wywoływać. Taka ze mnie czarownica. Pogoda piękna, a ja siedzę w tych czterech ścianach z nadzieją na lepsze czasy, kiedy to będę mogła gdzieś pojechać.. ale się rozmarzyłam, lecz do tego momentu jeszcze "chwila". Na razie upalne dni spędzam na balkonie, robiąc za osiedlowy monitoring 😃 Skoro nic nie wolno, to chociaż ten balkon, tyle ze świeżego ...

Idzie "rak" nieborak....

Pora powiedzieć to, co jest oczywiste i nieuniknione, że.... Ładnemu we wszystkim ładnie 😃😉 Dlaczego choroba musi być straszna i cierpiąca?  Może być okazją do dobrej zabawy, do śmiania się ze swojej osoby i pokazania światu dystansu do siebie.  Nie warto się załamywać i płakać w poduszkę. Najważniejsze to pozytywna energia!! <3

Idzie "rak" nieborak....

Witajcie, dzisiaj okazało się, że mimo iż czuję się dobrze, mam więcej energii i dużo więcej jem, nastąpił dość znaczny spadek w wynikach badań i niestety odporność mam równą 0. Nie dość, że unieruchomiona w szpitalu, bo nie wyjdę dopóki się nie poprawi, to jeszcze areszt domowy przez tą odporność bardzo niską. Czekamy na lepsze dni, aż wyniki będą szły w górę. Trzymajcie kciuki!! Pozdrowienia Di